Andrzej Mika ·

Można się sprzeczać, czy chodzi o pierwsze kilkanaście sekund, czy o kilka minut.
Nieistotne. Ważne jest, że pierwsze wrażenie w sprzedaży ma ogromne znaczenie. Kiedy handlowiec na dzień dobry jest niemiły, nie wiem jak Wy, ale osobiście tracę ochotę na rozmowę i na kupno produktu od niego. Mam alternatywę, za rogiem czekają inne sklepy, firmy, punkty. Dziś wybór jest ogromny. I żeby była jasność: nie oczekuję traktowania mnie po królewsku, ale chcę czuć, że sprzedawca jest mną zainteresowany, ma dla mnie czas i traktuje mnie z szacunkiem. Tak niewiele, a tak dużo.
Handlowcy często skarżą się, że wszystko powiedzieli, wytłumaczyli, klient powiedział OK, przytaknął, a potem zniknął. Dlaczego? „Przecież zrobiłam/zrobiłem wszystko. 20 razy dzwoniłam/dzwoniłem!” No właśnie. Mamy odpowiedź. Najprawdopodobniej zrobiłeś wszystko, żeby klienta wystraszyć. Klienci są bardzo różni. Są tacy, którzy, nie chcąc nas urazić, będą stosowali uniki i nie wrócą. Po prostu przepadną, znikną i trudno się im dziwić.
Drodzy handlowcy.
Dajmy prawo drugiemu człowiekowi do decyzji.
Wsłuchujmy się w klienta, nie tylko w to, co mówi, ale też jak mówi. Co słychać w jego głosie. Zadawanie klientowi pytań. Przełamywanie obiekcji. Argumentacja oferty. To dzisiaj standard szkoleń sprzedażowych, mielony do znudzenia. Dodajmy ćwiczenie uważności i niechaj zajmie kluczowe miejsce w czasie szkoleń.
NIE dla manipulacji, TAK dla szczerej relacji.
Nawet jeśli klient nie zdecyduje się na zakup, to pozytywne wrażenie zostaje. A wtedy łatwiej wrócić do takiego handlowca.
Tekst opublikowany pierwotnie na LinkedIn.


